Warszawa 30 listopada 2019 roku

ciąg dalszy i szczegóły sprawy – przejście do oskarżeń

Sprawa niezwykle bulwersująca. W wyniku fałszywych oskarżeń zostaje niewinnie skazany człowiek na 15 lat więzienia. Sąd i prokuratura wbrew faktom, wbrew zdrowemu rozsądkowi forsuje absurdalne “dowody”. Walczymy nie tylko o sprawiedliwość dla niewinnie skazanego człowieka, ale o prawdę i sędziów, którzy powinni pracować uczciwie, szanując prawo, obywatela oraz zawód jaki wykonują.

Dzisiaj artykuł trochę z innego tematu, niż ten którym zajmuję się zawodowo, jednak nie do końca bez związku z moją pracą. Temat z obszaru zagadnień prawniczych. Miałam ostatnio okazję zetknąć się ze sprawą, która wzbudziła nie tylko moje zdziwienie, ale wręcz przerażenie. Jednak z wnioskami i konkluzjami powstrzymam się do końca tego tekstu. Pragnę mocno podkreślić, że wszystko o czym piszę nie jest relacjami innych osób, jak to często przedstawiają dziennikarze, ale ma swoje źródło bezpośrednio w aktach sprawy. Otrzymałam upoważnienie do wglądu do akt i dzięki temu, mogę przedstawić rzetelny materiał.

Przemoc, a zwłaszcza przemoc w rodzinie jest bardzo trudna do wykazania, jednak ofiarą tutaj może być nie tylko ktoś, wobec kogo ta przemoc jest stosowana, ale także osoba, którą się o stosowanie tej przemocy oskarża. Jednakowo trudno jest wykazać ofierze, że była dręczona, jak oskarżanemu o stosowanie przemocy udowodnić, że jest niewinny, a samo oskarżenie jest wyssane z palca. Dla sądu sprawy o przemoc to bardzo duże wyzwanie i sądy powinny podchodzić do niej ze szczególną starannością i czujnością. Zadaniem sądu powinno być dążenie do prawdy i uczynienie wszystkiego, aby nie została skazana niewinna osoba. Głównym działaniem powinno być staranne zbadanie, czy w tle oskarżenia o przemoc nie toczy się inny konflikt, na przykład walka o majątek, zdrady małżeńskie, zemsta małżonka (partnera), czy inne spory rodzinne. To powinno być podstawą działań sądu dla rzetelnego rozstrzygnięcia danego przypadku i dla sprawiedliwego wyroku.

Sprawa, o której chcę opowiedzieć to doskonały materiał na prawniczą pracę naukową, a także przyczynek do zmiany w przepisach czy procedurach postępowań. Sąd nie może beztrosko, bez żadnych dowodów skazywać kogoś na wieloletnie więzienie, tylko dlatego że wskazano na niego palcem, że pastwił się nad swoją żoną (partnerką). Opowiadając o tym przypadku zmieniam imiona i pewne elementy identyfikujące tę sprawę, ale fakty podaję tak, jak są w aktach sprawy, aby każdy mógł samodzielnie wyciągnąć wnioski.

A oto ta historia:

Młodzi ludzie poznali się, pokochali i postanowili zacząć wspólne życie. Zarówno Błażej, jak i jego rodzina od początku widzieli, że jego partnerka Klaudia, jest osobą niesamodzielną, potrzebującą wsparcia. Ojciec Błażeja od samego początku obawiał się, że ten związek jest skazany na niepowodzenie, właśnie z powodu charakteru dziewczyny. Jednak z tego powodu, że Klaudia była właśnie taką słabą osobowością, wszyscy z rodziny Błażeja otoczyli ją opieką i miłością. Tata Błażeja traktował ją jak córkę. Zresztą mama Błażeja również otaczała ich wsparciem. Pomagała finansowo, po nocnych zmianach, wracając do domu wpadała do młodych z zakupami na śniadanie. Błażej z Klaudią często odwiedzali rodzinę brata Błażeja i tam spędzali sporo czasu. Po pewnym czasie, na świat przyszła córeczka pary i młodzi postanowili sformalizować swój związek pobierając się. Zamieszkali w mieszkaniu, które było własnością Klaudii i jej siostry. Klaudia była przekonana, że mieszkanie w połowie należy do niej, ponieważ tak stanowiły zapisy notarialne.

I niestety przeczucia ojca Błażeja się spełniły, ponieważ Klaudia wychowana jako osoba niesamodzielna i bardzo mocno uzależniona od swego ojca, nie radziła sobie w samodzielnych relacjach i życiu małżeńskim i podczas pierwszych małżeńskich nieporozumień, od razu dzwoniła do ojca po pomoc. Ojciec przyjeżdżał i pierwsze co robił to dzwonił na policję. Oczywiście policja przyjeżdżała, nie stwierdzała żadnej przemocy, tylko zwykłe nieporozumienie małżeńskie i odjeżdżała. Te interwencje są udokumentowane w aktach notatkami policyjnymi.

Fakt reakcji i zachowania ojca Klaudii jest bardzo istotny, ponieważ ojciec Klaudii jest klasycznym pieniaczem sądowym. Nie piszę tego złośliwie, tylko przedstawiam fakt. Pieniactwo ojca Klaudii można sprawdzić w statystykach jego zgłoszeń różnych zdarzeń na policję, do prokuratury, czy sądów na przestrzeni wielu lat. Z własnym ojcem (dziadkiem Klaudii) sądzi się od wielu lat o nieruchomości. Każdą inną sprawę, która go denerwuje, zgłasza do organów ścigania. Sam nie potrafi z ludźmi w ogóle rozmawiać. Jego postawa nawet wobec własnej rodziny jest bardzo widoczna na nagraniu, jakie młodzi zrealizowali ukrytą kamerą pod koniec 2012 roku. Na nagraniu tym ojciec Klaudii wyłudza od swojej teściowej jej mieszkanie, strasząc ją sądami i wymyślonymi, bzdurnymi argumentami typu: „partner teściowej poda jej narkotyki i zaprowadzi do notariusza i każe podpisać intercyzę rozszerzającą, aby ukraść od teściowej mieszkanie”. Także osobowość ojca Klaudii jest istotna w toku całej sprawy i są dowody w postaci nagrań na jego co najmniej dziwne, a na pewno nieżyczliwe zachowania.

I tutaj dochodzimy do początku tej historii, która zakończyła się bardzo źle dla Błażeja i jak na razie nie ma jeszcze szczęśliwego zakończenia. Młodzi po trzech interwencjach ojca z policją, doszli wreszcie między sobą do porozumienia i dotarło do nich, że własne sprawy muszą załatwiać sami. Ponadto zauważyli, że rodzice Klaudii nie sprzyjają im. Postanowili więc wyprowadzić się z obecnego mieszkania i zamieszkać na swoim. Ich pomysł na samodzielność był prosty: sprzedać mieszkanie, połowę pieniędzy przekazać siostrze Klaudii, a do reszty dołożyć (wziąć na przykład kredyt) i kupić własne mieszkanie.

Tym pomysłem podzielili się z rodzicami Klaudii. Nie spodziewali się tego, że ten ich pomysł na samodzielne życie rozpęta istną wojnę. Przypomnę, że Błażej z Klaudią byli już małżeństwem i mieli córeczkę. Zupełnie naturalnym było to, że pragnęli żyć jako samodzielna rodzina na swoim. Rodzice Klaudii definitywnie nie zgodzili się na sprzedaż mieszkania. Pomimo bardzo nieprzychylnej postawy rodziców Klaudii, młodzi postanowili jednak nie rezygnować i zawalczyć o swoje. Wiedzieli, że ojciec Klaudii jest niebezpieczny w swoich działaniach, więc postanowili nagrywać swoje spotkania z nim ukrytą kamerą. Sprawa się skomplikowała, ponieważ ojciec Klaudii widząc, że Błażej sprawił iż jego córka stała się pewna siebie, że dąży do usamodzielnienia się, że za chwilę straci nad nią kontrolę, postanowił że odetnie Błażeja do wszelkich kontaktów rodzinnych. I tak, w momencie decyzji młodych o usamodzielnieniu się, kontakty rodziny Klaudii z młodymi praktycznie zostały zerwane. W tej sytuacji cały ciężar prowadzenia negocjacji oraz prób odbudowania relacji rodzinnych spadł na słabą Klaudię.

Młodzi nie mogąc znaleźć wsparcia i zrozumienia, postanowili poprzez sąd znieść współwłasność mieszkania, sprzedać je i zacząć własne życie. Dzięki nagraniom, jakie Klaudia realizowała ukrytą kamerą można prześledzić ich trudną walkę o samodzielność. Na nagraniach można zobaczyć, ale też usłyszeć wielką agresję ojca Klaudii wobec niej i Błażeja. Jawi się on jako człowiek wyjątkowo nieżyczliwy. Dzięki nagraniom można się dowiedzieć, że Klaudia dogadała się z siostrą co do sprzedaży mieszkania. Dzięki nagraniom można się także dowiedzieć, że mieszkanie wcale nie jest Klaudii i jej siostry tylko ich rodziców, ponieważ wcale nie darowali mieszkania córkom, tylko zapisali je na córki, by uniknąć zapłacenia podatku. Ojciec Klaudii pracuje w branży nieruchomości, więc słuchając nagrań wszystko staje się jasne. Rodzice Klaudii otwarcie się przyznają podczas jednej z nagranych rozmów, że mieszkanie było tylko zapisane na córki, a wcale nie było ich.

Więc ojciec Klaudii wcale nie zamierza tracić – w jego mniemaniu – jego mieszkania i postanawia zdyskredytować rodzinę swojej córki, właśnie poprzez oskarżenie o przemoc. Prawdopodobnie sądzi, że to oskarżenie w jakiś sposób zablokuje sprawę o zniesienie współwłasności mieszkania i otworzenie młodym możliwości jego sprzedaży. Dobrze wie, że bardzo trudno wybronić się od takiego oskarżenia, więc rozpoczyna realizację swego planu, poprzez prowokację. Jest sierpień 2015 roku, rodzice Klaudii już od blisko dwóch lat nie utrzymują kontaktów z Klaudią i jej rodziną. Ojciec Klaudii udaje się do miejsca pracy swej córki, która pracuje w sklepie i stając w kolejce do jej stanowiska, zaczyna głośno wypowiadać uwagi, że Klaudia ma podbite oko i że on zawiadomi policję. Sytuacja jest dość absurdalna, ponieważ naprawdę gdyby rodzic zauważył że jego dziecko ma jakiś uraz to w normalnym odruchu, zapytałby się przede wszystkim: co się stało? Tutaj tak nie jest, ojciec Klaudii pomimo, że nie ma żadnych kontaktów z nią od długiego okresu, twierdzi, że córka ma podbite oko i że trzeba zawiadomić policję.

Na drugi dzień po tej prowokacji, Klaudia idzie z ukrytą kamerą do ojca z awanturą. Krzyczy, że nie ma podbitego oka, i można być tego pewnym, ponieważ z całej rozmowy to jednoznacznie wynika, a poza tym Klaudia demaskuje intrygę ojca mówiąc: „żal ci d**ę ściska bo sprzedajemy mieszkanie i dlatego to robisz”. Ojciec wyrzuca córkę za drzwi, a ona krzyczy, aby jej nie dotykał, aby nie nachodził jej w pracy, bo wezwie policje. Klaudia jest oburzona zachowaniem ojca. Po tej wizycie stoi jeszcze pod domem rodziców i rozmawia z Błażejem przez telefon. Odchodzi… wszystko jest nagrane.

Następnego dnia ojciec Klaudii idzie do MOPS i zgłasza przemoc w rodzinie Klaudii. Dla młodych zaczyna się gehenna, ponieważ urzędnicy MPOS po takim zgłoszeniu muszą podjąć działania. Klaudia rozpaczliwie próbuje wyjaśnić, że to zgłoszenie jest zemstą ojca. W aktach sprawy jest jej wyczerpujące pismo na ten temat, ponadto wszystkie swoje wizyty w MOPS Klaudia dokumentuje nagraniami. Niestety nie da się zatrzymać urzędniczej machiny. Młodzi są nachodzeni przez policję, przez urzędników MOPS. Nie otwierają drzwi, unikają jak mogą wizyt, ponieważ czują się pokrzywdzeni całą sytuacją.

Klaudia prosi rodziców o wycofanie tego zawiadomienia z MOPS, ale niestety rodzice są nieugięci. Klaudia nie rozumie, jak to możliwe, że nie mając w ogóle kontaktów z nimi, nie wiedząc co się u nich dzieje, robią coś takiego. Są nagrania z tych rozmów Klaudii z rodzicami. Ponadto w październiku 2015 roku, policjant, który próbuje się skontaktować z Klaudią i nie może, dzwoni do jej ojca. Otrzymuje od niego informacje, że nie utrzymuje on z córką i jej rodziną żadnych kontaktów od dwóch lat. To oświadczenie również jest w aktach sprawy. Zadziwiające, ponieważ dwa miesiące wcześniej zgłosił przemoc w rodzinie córki.

Nadchodzi luty 2016 roku i zapada wyrok o zniesieniu współwłasności mieszkania, młodzi mogą je sprzedać, ale tego nie robią. Zaczyna się coś dziać niedobrego w małżeństwie Błażeja i Klaudii. Młodzi w maju 2016 roku przyjeżdżają w odwiedziny do rodziców Błażeja i gdy mają już wracać, Klaudia oznajmia, że zostanie jeszcze chwilę w domu swoich teściów. Błażej wraca sam do mieszkania, a Klaudia zostaje z córeczką u teściów. Z tej chwili robią się dwa tygodnie. Przez ten czas Klaudia maluje fresk na ścianie, często rozmawia z kimś przez telefon. Rozmowy te są spokojne. Rodzice Błażeja zaczynają dostrzegać coś niepokojącego w zachowaniu Klaudii. Ojciec Błażeja później powie, że widział że ona zmaga się z czymś, co ją przerasta. Gdy po dwóch tygodniach odwozi Klaudię do jej mieszkania, w czasie jazdy pyta ją, czy Błażej ją źle traktuje? Ona odpowiada: nie, Błażej ma rację, powinnam się zmienić.

Kilka dni później wszyscy z przerażeniem dowiadują się, że Klaudia wychodząc przez balkon z mieszkania, poturbowała się, jest w szpitalu. Błażej jest zatrzymany przez policję, ponieważ Klaudia powiedziała, że uciekała przed mężem przez balkon.

Tyle genezy całej sprawy. Jakie są dalsze fakty w tej sprawie? Jest ich wiele, ale sąd w ogóle ich nie dostrzega. Prowadzi sprawę w sposób poszlakowy. Oskarżenia budzą same wątpliwości, ale sąd ich nie widzi i wszystkim czym tylko może obarcza Błażeja. Niektóre oskarżenia są wręcz kuriozalne, ale to nic nie szkodzi. Przecież można. Sprawa jest o przemoc, media mają o czym pisać, ofiara jest taka biedna.. więc co tam wątpliwości. Bez wątpienia najbardziej Błażeja obciąża fakt tego, że jego żona zeznaje przeciwko niemu. Opowiada ona o wręcz sadystycznej przemocy, jaka rzekomo działa się od lat za zamkniętymi drzwiami ich mieszkania.

A jakie są fakty?

  • Nie ma żadnych dowodów przemocy. Nie ma obdukcji, nie ma świadków, interwencje jakie były na początku ich małżeństwa na wezwanie ojca – nie potwierdziły przemocy. Notatki są jednoznaczne.
  • Klaudia twierdzi, że Błażej ją bił metalową rurką i dlatego musiała uciekać. Policja szukała tej rurki w mieszkaniu i jej nie znajduje. Należy podkreślić, że policja przybyła na miejsce wypadku natychmiast, ponieważ byli w pobliżu (zeznanie policjanta). Błażej nie miałby czasu na schowanie tej rurki tak, by nikt jej nie znalazł. Był zatrzymany po kliku minutach po zdarzeniu. Mało tego, mieszkanie po rewizji policji było zaplombowane, a po odblokowaniu, natychmiast sprzedane przez rodziców Klaudii. Mieszkanie do sprzedaży było opróżnione do ostatniej rzeczy i rurka nie znalazła się. Gdyby faktycznie była, musiałaby się znaleźć najpóźniej podczas opróżniania mieszkania.
  • Klaudia zeznała, że musiała uciekać przez balkon (pierwsze piętro), ponieważ to była jedyna możliwość ratunku dla niej. Dziwi, że sąd bezkrytycznie przyjmuje to zeznanie, ponieważ Klaudia przyznała, że miała przy sobie telefon. Mało tego mieszkanie znajduje się w ruchliwej części dużego miasta, obok jest urząd skarbowy, zdarzenie miało miejsce w powszedni dzień przed południem, a ponadto obok domu, blisko pracowali robotnicy. Z zeznań Klaudii wynika, że byli bardzo blisko, więc dlaczego nie prosiła ich po pomoc? W zeznaniach tłumaczy się stresem, że to stres był motorem jej wyjścia przez balkon.
  • Zeznania Klaudii budzą wiele wątpliwości, ponieważ zeznaje, że Błażej gdy się nad nią pastwił, to zabierał jej telefon, nie pozwalał wychodzić na balkon, aby nie mogła wezwać pomocy. Ale akurat gdy zdarzył się wypadek, to Klaudia miała przy sobie telefon i mogła wyjść na balkon. Nikt nie zwraca uwagi na tę oczywistą sprzeczność,
  • Klaudia również kłamie w zeznaniach, ponieważ zeznaje, że rodzice widzieli jej podbite oko, gdy odwiedzili ją w sklepie, podczas gdy z nagrań wynika coś zupełnie innego.
  • Błażej składa wniosek o włączenie do sprawy nagrań jakie robiła Klaudia, bo wie że tam są dowody na jego niewinność. Z nagrań można odtworzyć genezę całej sytuacji, zdemaskować kłamstwa, ale sąd ignoruje jego wniosek. Ani go nie dorzuca, ani nie przychyla się do niego. Czy sąd może aż tak okazywać swoją stronniczość?
  • Rodzice Klaudii kłamią jak z nut w sądzie. Pomimo, że są poinformowaniu o tym, że składnie fałszywych zeznań jest karalne, kłamią. Ojciec Klaudii opowiada fantazje na temat spotkań z Klaudią. Można to stwierdzić po konfrontacji z nagraniami. Rodzice ukrywają fakt tego, że dobrze wiedzą, że Klaudia ma osobowość słabą i zależną i że taka była zanim poznała Błażeja. Winą z tę jej osobowość obciążają właśnie Błażeja. Ukrywają także, że mieszkanie wcale nie było żadną darowizną, a należało do ojca Klaudii i tylko zostało fikcyjnie przepisane na córki, by nie płacić podatku. To także wiadomo z nagrań.
  • Klaudia wiedząc, jak mocnym dowodem Błażeja niewinności są nagrania, dyskredytuje je, twierdząc, że Błażej ją zmuszał do robienia nagrań, co jest kłamstwem łatwym do obnażenie poprzez dwa fakty. Pierwszy to taki, że Klaudia na nagraniach przedstawia się jako osoba wspólnie działająca z Błażejem, nie słychać z jej wypowiedzi, jakoby by była zmuszana do nagrywania spotkań. Swobodnie dysponuje tymi nagraniami, gdy np rozmawia z adwokatem, który wspierał młodych w sprawie o zniesienie współwłasności mieszkania. A drugi to taki, że Klaudia zeznała w sądzie, że przemoc nasiliła się od początku 2016 roku, a dziwnym trafem, właśnie na początku 2016 roku nagrania się urywają. Więc jak to rozumieć? przemoc się nasiliła, a nagrania które podobno też były elementem przemocy, skończyły się? Sąd nie zauważa tej sprzeczności.
  • Zeznania Klaudii w temacie przemocy są niespójne w wielu miejscach,  na przykład gdy w połowie 2017 roku zeznaje o tym, jak to Błażej się nad nią pastwił sadystycznie, opowiada szczegóły wręcz drastycznej fizycznej przemocy, płacze podczas tego zeznania. Na pytanie sądu, ile razy miała miejsce taka przemoc, mówi że jeden raz i umiejscawia ją w połowie 2015 roku. Odbywa się kolejne przesłuchanie Klaudii parę miesięcy później, na jesieni 2017 roku i znów pada pytanie o przemoc. Klaudia jakby zapomniała już o tym, że wcześniej opowiadała horror, jaki przeżyła przez Błażeja w połowie 2015 roku, zeznaje, że przemoc nasiliła się z początkiem 2016 roku, a wcześniej to była tylko przemoc psychiczna, poniżanie i krzyki. Sąd nie zauważa tej niespójności. Co ciekawe, jedyne bardzo spójne i konsekwentne zeznanie Klaudii, to zeznanie o tym, że Błażej jej nie wypchnął z balkonu, że sama wyszła.
  • Klaudia w toku sprawy donosi „dowody”. Dowody, które nie zabezpieczyła policja na miejscu zdarzenia, a były donoszone już później przez Klaudię. M.in. doniosła dysk, na którym odnajdują się zdjęcia pornografii dziecięcej. Biegły informatyk, określa datę ich wgrania, jako datę sprzed zatrzymania Błażeja, ale nikt nie jest w stanie udowodnić, że dysk należy do Błażeja i że to on wgrał tam te zdjęcia. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Błażej zarabiał handlując na allegro i pracował w domu. Dzięki temu mała córeczka Błażeja i Klaudii nie musiała chodzić ani do żłobka, ani do przedszkola, a była pod troskliwą opieką Błażeja. Naprawdę zajmował się nią z wielkim zaangażowaniem i miłością, co nawet przebija się z bardzo nieżyczliwych zeznań Klaudii. Ponadto Klaudia donosi inny „dowód”, który obciąża Błażeja. Jest to płyta CD, gdzie są nagrane jej zdjęcia pobitej oraz nagranie rozmowy, gdzie Błażej wulgarnie na nią krzyczy. Klaudia twierdzi, że płyta była zgrana z dysku, który również doniosła do sądu. Biegły informatyk ocenia, że dysk ten nie był nigdzie podłączany przed datą, która jest datą na miesiąc przed wypadkiem (ucieczką Klaudii przez balkon). Nikt nie zwraca uwagi na to, że Klaudia przynosi „dowód” obciążający Błażeja, który przygotowała na miesiąc przed zdarzeniami, w wyniku których Błażej znalazł się w więzieniu.
  • Klaudia po ogłoszeniu wyroku pierwszej instancji udziela wywiadu w bardzo popularnym programie, po raz kolejny opowiadając, że sama zsunęła się z balkonu, bo uciekała przed okładającym ją metalową rurką mężem. Opowiada też jakąś kolejną historię o przemocy, jakiej w ogóle nie opowiedziała podczas całego procesu. Mało tego, twierdzi że ta właśnie historia, to był początek przemocy. Nic takiego nie mówiła podczas zeznań w sądzie. Podsumowuje swój związek z Błażejem: „minęliśmy się”. Czy tak się mówi o związku z przemocą ze szczególnym okrucieństwem?

I zakończenie. Jak na razie bardzo złe. Błażej zostaje skazany na 15 lat za próbę zabójstwa, za przemoc ze szczególnym okrucieństwem oraz posiadanie materiałów pedofilskich. Zadziwiające jest to, że sąd uznaje za wiarygodne zeznania Klaudii o przemocy, pomimo, że są bardzo niespójne, że rurki metalowej nie ma, że świadków nie ma, ale odrzuca jej zeznania o zsunięciu się z balkonu, pomimo że akurat tutaj Klaudia jest wyjątkowo konsekwentna w swych zeznaniach. Oskarżenie o próbę zabójstwa sąd opiera o zeznanie świadka (jednego z robotników), którzy pracowali koło domu, który podobno widział, jak Błażej wypchnął Klaudię z balkonu. Trzeba tutaj wskazać dwa fakty: balkon to loggia, dodatkowo zasłonięta murkiem (ok. 20 cm) od strony, od której stał robotnik (świadek zeznał na policji, że widział ręce Błażeja na klatce piersiowej Klaudii). Na procesie nie chciał już powtórzyć swojego zeznania i w ogóle nie chciał składać już żadnych zeznań. Dopiero po postraszeniu go karą pieniężną złożył zeznanie obciążające Błażeja.

Apelacje złożone przez adwokatów, wskazały na 46 nieprawidłowości procesowych, wskazały na ogrom wątpliwości, z których żadna nie została rozpatrzona na korzyść Błażeja. Sąd apelacyjny stwierdził, że wywiad jakiego udzieliła Klaudia nie ma żadnego znaczenia.

I cóż, apelacja utrzymała w mocy wyrok 15 lat więzienia dla Błażeja.

Teraz konkluzje i wnioski. Jak wspomniałam na początku sprawa ta w pewnym sensie dotyczy tego, czym zajmuję się zawodowo. Większość czasu w mojej pracy, poświęcam analizom. Zbieram różne fakty, a następnie analizuję je, by móc wyciągać wnioski. Moje analizy dotyczą oczywiście biznesu, ale bardzo pomogły mi przy tej sprawie. Błażej, niewinnie skazany poprosił mnie o pomoc, ponieważ jego rodzina zupełnie się załamała. Żyli na co dzień z Błażejem i Klaudią. Nie widzieli żadnej przemocy. Jedyny kłopot, jakie znali, to konflikt z rodzicami Klaudii. Kochali Klaudię jak córkę, a ona nagle odwróciła się od nich, a za sprawą jej zeznań ich syn został skazany na wieloletnie więzienie. Stracili nie tylko syna, ale także wnuczkę, z którą nie mogą się spotykać.

Zbadałam akta, zebrałam fakty i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Błażej niesłusznie został skazany. Jest niewinny. W aktach kłamstwo goni kłamstwo. Klaudia kłamie, jej rodzice kłamią, świadkowie kłamią, biegły poświadcza nieprawdę, a sędzina fałszuje zeznania świadka, aby lepiej uzasadnić swój kuriozalny wyrok. Najbardziej przerażające jest to, że w tej sprawie można było naprawdę wydać sprawiedliwy wyrok. W aktach są dowody Błażeja niewinności, są nagrania, które sąd zlekceważył, a które odpowiadają na wiele pytań i wyraźnie nakreślają sytuację. No i obnażają wiele kłamstw.

Na koniec retoryczne pytanie: po co w Polsce są apelacje? Ja nie jestem prawnikiem, a bez większych trudności udało mi się odtworzyć tę historię i ujrzeć prawdę. I właśnie dlatego twierdzę, że ta sprawa jest bardzo dobrym materiałem do badań i zmian w prawie, by złe osoby nie mogły wykorzystywać oskarżenia o przemoc, do załatwiania swoich spraw. Tutaj ewidentnie ojciec Klaudii wykorzystał wymiar sprawiedliwości, jako narzędzie do załatwienia swojej sprawy. Odzyskał swoje mieszkanie, sprzedał je i włos mu z głowy nie spadł. A przy okazji zniszczył rodzinę swojej córki.. pozbawił wnuczkę ojca, niewinny człowiek trafił do więzienia.. no cóż, co go to obchodzi? najważniejsze, że odzyskał swoją własność, która dla niego przedstawia największą wartość.

Pewnie wiele z osób czytających ten tekst, zadaje sobie pytanie: dlaczego Klaudia, która przez prawie trzy lata działała ramię w ramię ze swym mężem, nagle zeznaje na jego niekorzyść, zachowuje się dziwnie (wyjście przez balkon). Myślę, że odpowiedź można znaleźć w aktach. Na jednym z przesłuchań, Klaudia szczerze mówi o tym, że ojciec ją szantażował, groził i straszył, że ją wydziedziczy, że zniszczy ją w sądach, gdy sprzeda mieszkanie. Jak jeszcze z uwagą posłucha się nagrania z końca 2012 roku, gdzie można się dowiedzieć do jakich metod ucieka się ojciec Klaudii gdy wyłudza od teściowej mieszkanie, to wiele spraw staje się jasne.     

Ja jednak wierzę w szczęśliwe zakończenie tej historii. Nie wiem skąd bierze się moja wiara? Apelacja uprawomocniła wyrok i praktycznie nie ma ratunku dla Błażeja.. a może jednak?

Rozprawmy się z oskarżeniami – kliknij